![]() Nie wierzę w życie pozaradiowe //1 lutego 2012, 17:48 . skomentuj (2) Miga mi ten kursor przed nosem i miga, a ja tak naprawdę nie wiem, co chcę Wam powiedzieć. Zakończyłam dziś sesję na uczelni, z samymi prawie piątkami. Pojechałam do empiku uczcić to czymś wspaniałym. Nie wierzę w życie pozaradiowe mrugało do mnie z półki od dawna, więc poddałam się. Kocham Marka Niedźwieckiego, kocham go i chcę być jego żoną. Albo inaczej- jestem nim, ja jestem Markiem Niedźwieckim, z jego wątpliwościami, czy to już dziwactwo, czy jeszcze miła ekstrawagancja. Jestem tym właśnie. Kupiłam wino, kończę czytać tę książkę, słucham Trójki (oczywiście), zaraz to wino otworzę. Jeszcze jedno. Wyjeżdżam w następny weekend poza Warszawę i obawiam się, że wikłam się w jakiś dziwny układ z Pewnym Mężczyzną. Ale przecież ja jestem specjalistką od dziwnych układów, prawda? Piękny on jest, mądry. W łóżku trochę pierdoła, ale spróbujemy temu zaradzić. Lubię z nim spędzać czas. Trzy dni w fantastycznym hotelu, nad samym morzem. Planuję dużo dobrego jedzenia, dużo wina i rozmów z nim. Plus seks oczywiście, ale to nie jest na pierwszym planie tym razem. Miły dodatek. Dorastam? //11 lutego 2012, 14:31 . skomentuj (2) Nigdy już nie pokochać mężczyzny, który pochłania. Który powoduje, że myśli się jak on, mówi się jak on. Nigdy już nie pokochać mężczyzny, który śmieszy i rozczula. Ci, którzy przerażają, są chyba pewniejsi. Chyba im właśnie warto by było zaufać. Świetlicki Potraktuj to jak kolejny projekt. Rozpisz sobie deadline'y w czarnym notesie i załatw to z klasą. Trafia w mój czuły punkt, bo to, co ja robię na co dzień, to jest właśnie project management. Tak właśnie zrobię, rozbiorę problem na czynniki pierwsze, będę delegować zadania, zrobię projekcje w excelu, a potem prezentację w power pointcie z dobrze wykonanego projektu dla wyższego managementu. Widownia będzie bić brawo, opadnie kurtyna, podziękuję suflerowi. Jak widać, nie spędzam weekendu poza Warszawą. Zamiast super luksusowego hotelu, spacerów nad morzem, poranków obok przystojnego mężczyzny mam leniwą sobotę, Lema i Mrożka, earl greya z cytryną. I niczego mi nie szkoda. Coraz lepiej mi z samą sobą, coraz bardziej siebie lubię. Nawet zdarza mi się wychodzić z pracy przed 18, co jest naprawdę ogromnym sukcesem. Wracam do domu tak wcześnie i zastanawiam się co ja mam z taką masą czasu zrobić? Leżę w wannie, nie odbieram telefonów, nie odpisuję na smsy wysłane po 20. Boże, ale fajnie. Don't give me the stars //18 lutego 2012, 00:52 . skomentuj (2) Eh, jakie tu nudy. Kiedyś to się działo! Bujne życie erotyczne dawało mi materiały na całe mnóstwo notek. A teraz, panie, same smęty. Co poradzić, pracuję od rana do wieczora, w międzyczasie wpadam do szkoły bo zaczął mi się nowy semestr, a jak wracam wieczorem do domu, to ostatnie na co mam ochotę, to spraszanie do siebie kogokolwiek. W ostatni weekend stwierdziłam, że czas skończyć z zombie-look, bo to już niemodne, halloween też już się odbyło i należałoby coś ze sobą zrobić. Odwiedziłam solarium, kosmetyczkę, zrobiłam paznokcie, zabieg na buzię i... kazałam sobie założyć sztuczne rzęsy. I to był oto właśnie strzał w dziesiąteczkę. Dziewczyny z Warszawy- polecam, mam cudowną znajomą, która jest w tym absolutną specjalistką i robi cuda! No więc teraz jestem pięknym i trochę mniej bladym, trzepoczącym wachlarzem rzęs korporacyjnym szczurkiem. No ale wracamy do życia erotycznego, które niestety nie istnieje. Zaraz kończy się luty, a rok nadal nie otwarty. Najśmieszniejsze jest to, że jakiś czas temu w moim życiu pojawili się znów dwaj dawno nie widziani panowie, pan Piłkarz i Chłopiec ZPT, których Ci, którzy przebrnęli przez archiwum, mogą kojarzyć. No więc ja teraz regularnie co weekend sypiam z jednym z nich, na zmianę. Otóż dosłownie- sypiam. Przytulam się i zasypiam. Żadnego seksu, obaj chcą mi udowodnić, że to przecież nie chodzi o seks. Śmieszne, wygląda na to, że znów tylko mi chodzi o seks. Jest to bardzo przyjemne, budzę się w niedzielę przy przystojnym mężczyźnie, który pali się do tego, żeby zrobić mi śniadanko i uświadomić, że nawet po imprezie, na kacu, wyglądam świetnie (RZĘSY, heloł). Nie wiem co mam z nimi zrobić, nie mam czasu, żeby się nad tym zastanawiać. Zaspokajają moje potrzeby czułości, których istnienia nie do końca byłam nawet świadoma, oraz, coś czuję, że niedługo któryś zdecyduje się zaspokoić również inne z moich potrzeb. Jutro widzę się z Piłkarzem i wybieramy się do klubu, w którym ma być ZPT. To będzie ciekawe. //23 lutego 2012, 21:24 . skomentuj (4) Pełnia. Zamiast seksu śni mi się przytulanie. Ciepło męskiego ciała, szerokie ramiona, duże dłonie. Zasypiam wtulona w bezosobową klatkę piersiową, czuję jak się rytmicznie podnosi. Budzę się i wydaje mi się, że czuję na sobie jego zapach, oblizuję usta i prawie czuję ten smak. Skąd we mnie takie tęsknoty. 2008: maj; czerwiec; lipiec; sierpień; wrzesień; październik; listopad; grudzień; 2009: styczeń; luty; marzec; kwiecień; maj; czerwiec; lipiec; sierpień; wrzesień; październik; listopad; grudzień; 2011: styczeń; luty; marzec; kwiecień; maj; czerwiec; lipiec; sierpień; wrzesień; październik; listopad; grudzień; 2012: styczeń; luty; marzec; kwiecień; maj; Bonusik, czyli trzy słowa o czerwonej Kobiety: Czuła; Savor; Suka; Magda; Choucas; Valvae; Pick up; Gla; Czerwona zupka |