Szybkie wieści
//1 grudnia 2011, 13:06 . skomentuj (6)
Dziś zamiast do pracy pojechałam na kawę na Nowy Świat. Bo tak. Bo zapieprzałam jak mały robocik. Bo obejdą się dziś beze mnie. Bo zdiagnozowali mi wczoraj anemię. Bo mogę. Zamówiłam dużą z syropem waniliowym na mleku sojowym, usiadłam i... otworzyłam służbowy komputer. Na chwilkę. Na momencik. Sprawdzić maila. Takie sobie zrobiłam wolne, że zamiast pracować w biurze, pracowałam w kawiarni. Mała, opanuj się. 

Zaraz jadę do szpitala porobić trochę badań, bo z moim zdrowiem naprawdę nie jest ostatnio najlepiej. Wcale się nie dziwię, nie dosypiam, jem byle co, piję alkohol, zamęczam się na siłowni. Wczoraj mdlałam w łazience, ciekawe co by było, gdybym mieszkała sama. Zadzwoniłam do ojca i dostałam opieprz taki, że poszło mi w pięty, kazał wziąć się za siebie i poumawiał mnie do różnych lekarzy. Sam jest lekarzem i trochę ma pierdolca na tym punkcie. Niech mu będzie.

Miałam najlepszy weekend urodzinowy na świecie. Nawet sobie nie wyobrażacie jakich ja mam znajomych. Zrobili mi przyjęcie niespodziankę w naszej ulubionej knajpie. Nic nie wiedziałam, NICZEGO się nie domyślałam, myślałam, że idę na piwo z przyjaciółką. A oni tam stali wszyscy w kolorowych czapeczkach, z szampanami w rękach i czekali na mnie. Byłam w takim szoku, że przez pierwsze 20 minut w ogóle nie było ze mną kontaktu i musiałam napić się duuużo wódki, żeby dojść do siebie. A potem się popłakałam ze wzruszenia, klasyk. W sobotę była impreza już planowana wcześniej przeze mnie i też było przecudownie. To były najlepsze urodziny w moim życiu. Oczywiście osiemnaste.



Hajmat
//23 grudnia 2011, 20:34 . skomentuj (0)
Odstałam swoje w korkach wyjazdowych z Warszawy, dojechałam do Hajmatu, prawie z marszu upiekłam sernik, piernik i trzy blachy pierniczków. Święta to grzanie pupy przy kominku, picie wina z siostrami i oglądanie bridget jones. Jestem wtedy bardzo szczęśliwa. Mimo tego, że dopada mnie ostatnio jakaś melancholia, czuję się bardzo samotna. Z kolejnej randki urywam się wcześniej, bo mężczyzna mnie nudzi. Wracam do domu i kładę się spać. Mogłabym przespać całe dnie. Brakuje mi pleców, do których mogłabym się przytulić w nocy, ust, które pocałują na dzień dobry, mężczyzny, który zrozumie. Pojawił się jakiś czas temu młody Prawnik, który postawił sobie za zadanie rozkochanie mnie w sobie. Przy okazji zakochał się sam, ja pozostałam niewzruszona. A szkoda. Niebrzydki, niegłupi, bogaty, z dobrego domu. Tak, przespałam się z nim. Tak, więcej niż jeden raz. Miałam nadzieję, że może coś do niego w końcu poczuję. Ni chuja, nie dało rady. Odesłałam Prawnika ze złamanym sercem do jego mieszkania w kolorze wenge. Może będę tego kiedyś żałować, może moja zasada, żeby don't settle for anything less than butterflies przestaje mieć zastosowanie kiedy przestajesz być najmłodszą w klubie, a w perfumerii pani doradza pierwszy krem przeciwzmarszczkowy bo widzi pani, te kurze łapki co prawda jeszcze drobniutkie, ale przydałoby się tak prewencyjnie... Idę na Bridget, na wino, sernik, piernik, pierniczki.




Hajmat vol.2
//25 grudnia 2011, 01:05 . skomentuj (3)
Osiągnęłam szczyt upodlenia. Leżę z brzuchem wydętym z przejedzenia, lekko zmroczona czerwonym winem i oglądam zdjęcia znajomych na fejsie. BOŻE JACY WSZYSCY SĄ BRZYDCY. Jakbym miała takie zdjęcia to bym go w życiu nikomu nie pokazała. O boże urodziłaś dziecko, GRATULACJE, ale kochanie, zrób coś z tym odrostem. Twojego faceta to bym kijem od szczotki nie dotknęła. Haha, roztyła się, wiedziałam, że tak będzie, mogła sobie darować zdjęcia w bikini z tego roku, naprawdę. Byłaś na wakacjach w Egipcie? W Sharm? To cudownie! Egipcjanie są tacy słodcy, nieprawdaż? Fajnie, że zrobiłaś zdjęcia ręczników ułożonych na łóżku w kształcie róży, jaki to ekskluzywny hotel musiał być! Ale twojego misiaczka przecież stać! Nie. Ta sukienka zdecydowanie nie. Seriously. Ja się kiedyś z tobą spotykałam? Przepraszam, gdzie był mój mózg wtedy, na wakacjach w Egipcie?

I tak sobie radośnie hejtując doszłam do wniosku, że to ja jestem przykra. Na wakacje latam na Karaiby, na narty w Alpy i nie noszę blado niebieskich sukieneczek ze sztucznego materiału. Odrostów nie miewam, bo dzięki bogu mój fryzjer jest niedaleko biura. I co? Chujów sto, chciałoby się radośnie rzec. Faceta nie mam. Miewam, okazjonalnie jak mam ochotę, ale żeby ktoś mi herbatę podał jak jestem chora to już nie bardzo. Jestem przykra. I mam wielki brzuch.








2008: maj; czerwiec; lipiec; sierpień; wrzesień; październik; listopad; grudzień;
2009: styczeń; luty; marzec; kwiecień; maj; czerwiec; lipiec; sierpień; wrzesień; październik; listopad; grudzień;
2011: styczeń; luty; marzec; kwiecień; maj; czerwiec; lipiec; sierpień; wrzesień; październik; listopad; grudzień;
2012: styczeń; luty; marzec; kwiecień; maj;

Bonusik, czyli trzy słowa o czerwonej

Kobiety: Czuła; Savor; Suka; Magda; Choucas; Valvae; Pick up; Gla;

Czerwona zupka