Piłkarz, untold story
//5 maja 2012, 09:06 . skomentuj (2)
Patrzę w jego oczy zakochanego kundla i przez moment, pół sekundy, zaszklą mi się moje. Nie wiem co robię, nie mam w zwyczaju krzywdzić ludzi, używać do swoich potrzeb, po czym, zużytych, odrzucać na bok. Zakochany kundel ma dwa metry wzrostu, blond włosy, brązowe oczy i ciało jak młody bóg. Kiedyś to bym, ach, kiedyś patrzyłabym maślanym wzrokiem i czym prędzej organizowała jakieś miejsce wolne od wzroku postronnych, a po drodze brała się do rozpinania guziczków jego niebieskiej koszuli. Co z nim zresztą nie raz już czyniłam. Chodzimy za rękę, on puszy się jak paw, całuje mnie w czubek głowy i zatacza się pijany ze szczęścia. Mi jest wszystko jedno. Wszystko jedno. ZPT zakończył znajomość ze mną w sposób nieciekawy, mianowicie dowiedziałam się, że dziewczyna, która miała być byłą dziewczyną, jest wciąż dziewczyną bardzo aktualną. Brakuje mi ładnych słów, żeby to wszystko opisać. Nie popłakałam się, nie wydzwaniałam do niego, nie upokarzałam się. Kupiłam butelkę wódki i piłam dopóki nie zobaczyłam dna. Przetransportowałam się do łóżka, następnego dnia uznałam historię za niebytą i zadzwoniłam do Piłkarza. Jezu, tak bardzo on nie jest nim. Tak bardzo. Gardzę nim, jego zakochanym wzrokiem, jego służalczością. Tym, że to tylko piękne ciało i niewiele ponad to. Robię mu krzywdę, rzucam cięte komentarze, robię na złość, tupię nogą, nic nie jest takie jak powinno, Ty nie jesteś, boże, nie jesteś. Biedny, zbity, zakochany kundel. Patrzy na mnie pytająco swoimi wielkimi brązowymi oczami i właśnie wtedy szklą mi się oczy. Przytulam się do niego, przepraszam, rozwichrzam blond czuprynę, to nie jest jego wina, że ja jestem taka strasznie popierdolona. On nie jest nim i na szczęście nigdy nie będzie, reflektuję się. ZPT to historia, w której więcej działo się w mojej głowie niż w rzeczywistości, kilkanaście dni i nocy, dużo ciszy przerywanej momentami pełnymi takich emocji, od których kręci się w głowie. A teraz, sza, zamknij mnie w swoich pięknych, wyrzeźbionych ramionach, opowiedz, że jestem śliczna i nie ma świata poza nami, ja w to na moment uwierzę, zamknę oczy i przez chwilę naprawdę pomyślę, że mogłabym cię pokochać. 




//23 kwietnia 2012, 20:34 . skomentuj (1)
(tak się tylko zastanawiam, skąd milion pińcet wejść na mojego blożka od dzisiejszego poranka? anyone?)


Read your book
//6 kwietnia 2012, 23:25 . skomentuj (6)
Jest piątek, ja trochę wypiłam. Tłumię niechciane myśli czerwonym winem, mało skutecznie. Muszę, bo boję się moich wieczornych samotności, niepoczytalności. Myśli, które składają się w słowa, w zdania, w uczucia, o których przecież nigdy Ci nie powiem. Dłoń szuka telefonu, palce wystukują Twój numer, mogłabym Ci milczeć do słuchawki o tym, jak mi Ciebie brakuje. Mało mi dałeś, ja jestem głodna. Mijasz mnie czasem bez słowa, nie zachowujemy się jak dorośli, ja wiem, że ty wiesz, że mógłbym, mógłbyś, po co. Jestem taka głodna. Bez Ciebie wino mi gorzknieje na języku i nie wiem co z tym zrobić. Ja też gorzknieję, jak czekolada 80%, a Ty przecież nie lubisz gorzkiej czekolady. Ja nie mam prostego noska i łatwego charakteru i nie potrafiłam dać Ci tego, czego oczekiwałeś. Trzaskałam drzwiami i nie odzywałam się przez siedem dni i moi przyjaciele wcale Cię nie polubili. A potem wcale nie wracałam skruszona i widziałeś mnie z innymi mężczyznami i nie odpowiadałeś na moje zapłakane wiadomości. I nie wiem, kto był okrutniejszy, nie wiem kto miał rację, a kto gorszy charakter. Wiem, że musiałeś wypić bardzo dużo wina żeby tamtego wieczoru pojawić się pod moimi drzwiami, blady z nerwów, czerwony z emocji. Wyszarpnąć z gardła moje imię, zaakcentować pierwszą sylabę. Nie uciec w popłochu na widok mojej podniesionej drwiąco brwi. Już za późno. Odejść z podniesioną głową, nie dać mi drugiej szansy, o którą przecież nie poproszę, a którą tak bardzo bym chciała.
Jest mi Ciebie okrutnie brak. 



A ty nic o tym nie wiesz.
//11 marca 2012, 09:58 . skomentuj (8)

Chciałabym mieć z Tobą kota. I psa. I złotą rybkę w szklanej kuli, która stałaby na moim drewnianym biurku. Naszym biurku. Wszystko bym Ci oddała, wszystko bym z Tobą dzieliła. Ostatniego papierosa i pierwszą kawę rano. Budziłabym Cię całowaniem po szyi, a potem kochalibyśmy się szybko i gwałtownie, żebyś zdążył wyjść do pracy zanim zaczną się poranne korki. Zamykałabym za Tobą drzwi i biegła do okna żeby zobaczyć jak wsiadasz do samochodu i chowałabym się za firanką, żebyś przypadkiem tego nie zobaczył. Zjadłabym śniadanie myśląc o tym, że Ty też powinieneś, a znowu nie zdążyłeś. Ubrałabym się, założyła szpilki i w końcu również pojechała do pracy myśląc o kobietach, na które patrzysz w swoim biurze. O tym, jak Ciebie chcą. Wszystkie Ciebie chcą. Młodsze, starsze, brzydkie, piękne. Cały świat jest pełen kobiet, a ja, ja miałabym tylko Ciebie. Bez wyrzutów sumienia nie poszłabym na siłownię, żeby wcześniej do Ciebie wrócić. Drżącymi dłońmi przekręcałabym klucz w zamku naszego mieszkania i kiedy tylko znów usłyszałabym Twój głos, wszystkie moje lęki by opadały. Jesteś. Oddałabym Ci co byś chciał. Jesteś. Jasność umysłu i spokój serca. Oddałabym Ci fizyczność, która już tak dawno przestała być dla mnie ważna, ale Ty pokazałeś mi, że jednak jest. Moje pragnienia, obawy i nadzieje. To byłaby ta prawdziwa nagość, a ja chodziłabym taka naga przed Tobą niczego się nie bojąc. I pieprzyk pod lewą piersią byłby tylko Twój. Calusieńki. I blizna na brodzie, której nie musiałabym przy Tobie chować pod makijażem. Scałowałbyś wszystkie moje lęki, całą głupią, nic nie znaczącą codzienność, odarłbyś mnie z niej brutalnie i kochalibyśmy się na podłodze sypialni. Nic by ze mnie nie zostało dla mnie, bo cała byłabym Twoja. Twoja, w Tobie, dla Ciebie.





//23 lutego 2012, 21:24 . skomentuj (4)
Pełnia. Zamiast seksu śni mi się przytulanie. Ciepło męskiego ciała, szerokie ramiona, duże dłonie. Zasypiam wtulona w bezosobową klatkę piersiową, czuję jak się rytmicznie podnosi. Budzę się i wydaje mi się, że czuję na sobie jego zapach, oblizuję usta i prawie czuję ten smak. Skąd we mnie takie tęsknoty. 


Don't give me the stars
//18 lutego 2012, 00:52 . skomentuj (2)
Eh, jakie tu nudy. Kiedyś to się działo! Bujne życie erotyczne dawało mi materiały na całe mnóstwo notek. A teraz, panie, same smęty. Co poradzić, pracuję od rana do wieczora, w międzyczasie wpadam do szkoły bo zaczął mi się nowy semestr, a jak wracam wieczorem do domu, to ostatnie na co mam ochotę, to spraszanie do siebie kogokolwiek. W ostatni weekend stwierdziłam, że czas skończyć z zombie-look, bo to już niemodne, halloween też już się odbyło i należałoby coś ze sobą zrobić. Odwiedziłam solarium, kosmetyczkę, zrobiłam paznokcie, zabieg na buzię i... kazałam sobie założyć sztuczne rzęsy. I to był oto właśnie strzał w dziesiąteczkę. Dziewczyny z Warszawy- polecam, mam cudowną znajomą, która jest w tym absolutną specjalistką i robi cuda! No więc teraz jestem pięknym i trochę mniej bladym, trzepoczącym wachlarzem rzęs korporacyjnym szczurkiem. 

No ale wracamy do życia erotycznego, które niestety nie istnieje. Zaraz kończy się luty, a rok nadal nie otwarty. Najśmieszniejsze jest to, że jakiś czas temu w moim życiu pojawili się znów dwaj dawno nie widziani panowie, pan Piłkarz i Chłopiec ZPT, których Ci, którzy przebrnęli przez archiwum, mogą kojarzyć. No więc ja teraz regularnie co weekend sypiam z jednym z nich, na zmianę. Otóż dosłownie- sypiam. Przytulam się i zasypiam. Żadnego seksu, obaj chcą mi udowodnić, że to przecież nie chodzi o seks. Śmieszne, wygląda na to, że znów tylko mi chodzi o seks. Jest to bardzo przyjemne, budzę się w niedzielę przy przystojnym mężczyźnie, który pali się do tego, żeby zrobić mi śniadanko i uświadomić, że nawet po imprezie, na kacu, wyglądam świetnie (RZĘSY, heloł). Nie wiem co mam z nimi zrobić, nie mam czasu, żeby się nad tym zastanawiać. Zaspokajają moje potrzeby czułości, których istnienia nie do końca byłam nawet świadoma, oraz, coś czuję, że niedługo któryś zdecyduje się zaspokoić również inne z moich potrzeb. 

Jutro widzę się z Piłkarzem i wybieramy się do klubu, w którym ma być ZPT. To będzie ciekawe.






<<

2008: maj; czerwiec; lipiec; sierpień; wrzesień; październik; listopad; grudzień;
2009: styczeń; luty; marzec; kwiecień; maj; czerwiec; lipiec; sierpień; wrzesień; październik; listopad; grudzień;
2011: styczeń; luty; marzec; kwiecień; maj; czerwiec; lipiec; sierpień; wrzesień; październik; listopad; grudzień;
2012: styczeń; luty; marzec; kwiecień; maj;

Bonusik, czyli trzy słowa o czerwonej

Kobiety: Czuła; Savor; Suka; Magda; Choucas; Valvae; Pick up; Gla;

Czerwona zupka